Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zamknij

Krystyna Wiercińska o udarze i wychodzeniu z choroby

Krystyna Wiercińska aktywna kobieta biznesu. Własne biuro nieruchomości i dobre zawodowe perspektywy na przyszłość. Choroba zmieniła wszystko. Na nowo trzeba było uczyć się podstawowych czynności.   

Gdzie Pani ostatnio pracowała i kiedy? 

Do 2007 roku prowadziłam biuro nieruchomości. Lubiłam swoją pracę. Biznes szedł dobrze. W tamtym okresie rynek nieruchomości rósł. 

 

I co się stało, że w tej branży Pani nie pracuje?

14 listopada 2007 rok w nocy dostałam udaru. Od tego momentu wszytko się zmieniło. Trafiłam do szpitala.


Wiadomo, co było powodem udaru? Stres w pracy, nerwy, jakieś problemy? 

Nie wiadomo. Lekarze nie potrafią powiedzieć. Ale czy ja wiem, czy stresów miałam specjalnie więcej niż inni. Każdy ma problemy. Na tym tle chyba się jakoś strasznie nie wyróżniałam. 

 

Ile spędziła Pani dni w szpitalu? 

Ponad trzy tygodnie. Później był cykl rehabilitacji i uczenie się podstawowych czynności. Ten proces trwa do teraz. Mówienie, pisanie - człowiek zapomina słów i cały czas po siedmiu latach od udaru odczuwam jego skutki. Mam pierwszą grupę inwalidzką.  Przed udarem komunikatywnie znałam język angielski. Wszystko to zostało wymazane z mojej pamięci. Teraz po raz kolejny zapisałam się na kurs.  

 

W tym najtrudniejszym okresie mogła Pani liczyć na wsparcie instytucji, szpitala czy rodziny? 

Niestety, jeśli chodzi o pomoc państwa, to jest ona delikatnie mówiąc niewielka. Człowiek po udarze może liczyć tylko na siebie. Nikt nie pomoże, nie powie, gdzie się udać, gdzie pójść na rehabilitację, jak odzyskać sprawność. Brak jest systemu. Całe szczęście mam grono wspaniałych przyjaciół, na których zawsze mogę liczyć. 

 

Kiedy pierwszy raz coś Pani powiedziała po udarze?  

To było chyba jakieś trzy tygodnie po.... Pamiętam doskonale, że pierwsze słowo, jakie wypowiedziałam to „cholera”. Pozostało mi to do teraz (śmiech). Nie wiem dlaczego, bo wcześniej przed udarem „cholera” nie mówiłam. Czasami klęłam, ale nie w ten sposób … 

 

Gdzie Pani dowiedziała się o programie Trener Aktywności prowadzonym przez Fundację Eudajmonia? 

Informację o tym dostałam w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej. 

 

Jak długo trwał projekt i czego można było się dowiedzieć i nauczyć?  

Projekt trwał rok. Skorzystałam między innymi z kursu komputerowego oraz wsparcia psychologicznego. Były także spotkania wyjazdowe do Długopola i Sobótki. Fundacja Eudajmonia zakupiła mi także sprzęt rehabilitacyjny, z którego korzystam do tej pory.   

 

A co z pracą? Myśli Pani o powrocie do zawodu pośrednika nieruchomościami? 

Chciałabym oczywiście pracować. Mam nadzieję, że tak się stanie jak najszybciej. Czy rynek nieruchomości jest teraz tym, czym chciałabym się zająć? Tego jeszcze nie wiem.

Galeria

Zdjęcie: Krystyna Wiercińska o udarze i wychodzeniu z choroby

Powrót do: Aktualności

Partnerzy